Miesiąc: Luty 2020

Odświeżamy wizerunek „Dworzyska” na wiosnę

Kilka tygodni temu pierwszy raz odwiedziłem Restaurację „Dworzysko” mieszczącą się w Rzeszowie. Otrzymałem kontakt od znajomego z informacją, iż właściciele noszą się z zamiarem odświeżenia wizerunku obiektu w szeroko rozumianym Internecie.

Oczywiście podjąłem wyzwanie, ponieważ intuicyjnie czułem pismo nosem, że warto, tak po prostu.

Przyznam, iż zauroczyło mnie to miejsce od samego początku, a właściwie od momentu, kiedy dojechałem miejskim autobusem pod wskazany adres, niemal pod same drzwi. I tutaj własnie już pojawia się pierwszy plus dla niezmotoryzowanych mieszkańców Rzeszowa. w tym dla mnie… Pomimo, iż „Dworzysko” nie jest usytuowane w samym centrum miasta, to dojazd jest absolutnie przyjazny, ponieważ przystanek autobus komunikacji miejskiej zatrzymuj się własnie na przystanku: Krakowska – Dworzysko. Jak się łatwo domyślić, jest to tez nazwa zarówno obiektu jak i ulicy przy której się on znajduje.

Moją uwagę uważnego obserwatora zwróciło samo dojście do Restauracji od głównej ulicy, bardzo klimatyczną alejką wyścieloną po obu stronach drzewami. Na marginesie jako ciekawostkę, dowiedziałem się od właścicieli, iż obecnie jest wprawdzie nadal ładnie, jednak dawniej było jeszcze bardziej klimatycznie, ponieważ alejkę wyścielał bruk a po obu stronach chyliły się dorodne Dęby dodając niewątpliwego uroku. Oczywiście miasto, zawsze musi wrzucić swoje komercyjne 3 grosze i dokonać czystki na rzecz… no własnie, co może być ważniejszego od niepowtarzalnego klimatu przyrody, która tworzyła się na przestrzeni dziesięcioleci??? No ale, jak nie wiadomo o co chodzi, to…

Nie mniej jednak, upajając się krótkim spacerem wspomnianą alejką, w kilka chwil dotarłem do celu. Swoją drogą obiekt już widać z głównej ulicy, ponieważ odległość to może ze 200 metrów. I tutaj kolejne bardzo miłe zaskoczenie, mianowicie otoczenie „Dworzyska” i sam obiekt zrobiły na mnie mega pozytywne wrażenie. Dodam, iż mamy okres zimowy jaki by nie był, zima to zima, czyli brak zieleni. Pomimo tego, iż za oknem szaro i żadnych wiosennych akcentów,  zachwycałem się tym urokliwym klimatem zanim wszedłem do środka na umówione spotkanie z właścicielami Restauracji.

Na miejscu ugoszczony gorącą herbatką, poczęliśmy rozprawiać wespół z gospodarzami obiektu w wiadomym temacie mojej wizyty, czyli nadania „Dworzysku” nowego tchnienia do wizerunku w Internecie. Przyznam, iż już w drodze z autobusu do miejsca docelowego i później, patrząc na obiekt oczyma wyobraźni, wiedziałem już w którym kierunku należy podążać aby nadać właściwe, nowe życie w sieci. Rozmowa była już dla mnie tylko formalnością, oceniając i przyjmując zlecenie kieruje się wieloma czynnikami, a jednym z nich są emocje potencjalnego klienta, czyli jak głęboko w sercu rozmówcy leży dobro, w tym przypadku obiektu oraz jak jakie kryteria są najważniejsze w procesie kreowania nowego wizerunku. Podczas rozmowy czułem to coś, dało się wyczuć serdeczność, w zasadzie wchłonięty zostałem w sentymentalną podróż do czasów świetności „Dworzyska”, kiedy to trzeba było mieć wiele szczęścia aby wstrzelić się odpowiednio wcześniej i zarezerwować termin wesela, komunii, chrzcin itp…

Mówi się, że wcześniej były inne czasy, i trudno się z tym nie zgodzić. Nie było tak dostępnego Internetu, nawet ptaki nie ćwierkały o mediach społecznościowych, mało kto wiedział czym są Google… Można powiedzieć, wtedy szanse były naprawdę, obiektywnie wyrównane i można śmiało przyjąć tezę, iż  „Jakość sama się broniła”. I tak było też w przypadku Rzeszowskiej Restauracji „Dworzysko”.

Dzisiaj jest inaczej, kto jest w Internecie, w różnych kanałach przekazu informacji – ten rozdaje karty. Smutne, ale prawdziwe. Wszechobecna bylejakość potrafi się sprzedawać jak „cieple bułki”, tylko dlatego, że wykorzystał ktoś tzw „prawdę ekranu” do tego, żeby przedstawić dany obiekt w bardzo korzystnym świetle. Sam wiele razy się przejechałem, bo sprzedać można wszystko, kwestia kilku perswazyjnych zabiegów i sztuczek marketingowych i klient gotowy. Po czasie przychodzi rozczarowanie i pukanie się w głowę, dlaczego to na mnie trafiło? No ale, ważne aby wyciągać wnioski.
Poza tym, coraz większa „betonowa” konkurencja, bezduszne lokale hotelowo – gastronomiczne powstające jak grzyby po deszczu z dużymi budżetami na promocję. Wiem coś o tym, ponieważ z uwagi na charakter pracy, odwiedzam rożne tego typu obiekty korzystając z gastronomii, sal konferencyjnych czy sporadycznie pokoi hotelowych.

Wracając do tematu, oczywiście „Dworzysko” miało od dawna swoją stronę internetowa, jest obecne też w mediach społecznościowych, jednak wymagania i preferencje dzisiejszego odbiory informacji są inne niż były jeszcze klika lat temu. Czym innym się kierują, mają inne oczekiwania, spodziewają się konkretnych komunikatów marketingowych. Słusznie podjęto decyzję o zmianie wizerunku, aby nadać trochę nowoczesności i świeżości marce, dostosowując ją do panujących standardów, przy zachowaniu wyjątkowego i unikalnego charakteru Restauracji „Dworzysko”.

Wg mojej oceny, jest to miejsce absolutnie wyjątkowe, po pierwsze dlatego, że widziałem na własne oczy , po drugie dlatego, iż poczułem te emocje podczas rozmowy z właścicielami, a po trzecie jeszcze przed przyjazdem, pozwoliłem zrobić sobie małe rozeznanie w sieci na temat tego miejsca. I tutaj pierwszy raz poczułem się mile zaskoczony, ponieważ jest bardzo wiele pozytywnych opinii, zarówno na temat wyjątkowej, tradycyjnej kuchni, jakości samej obsługi podczas imprez oraz bardzo elastycznego podejścia właścicieli wobec osób zainteresowanych dokonaniem rezerwacji. Oczywiście nie był bym sobą, gdybym podczas swojego „dochodzenia” nie porozmawiał z kilkoma klientami od których usłyszałem wiele dobrego. Później, kiedy już powzięliśmy pewne ustalenia co do zaplanowania etapów prac nad nowym wizerunkiem, docierałem do coraz to większej ilości materiałów w postaci zdjęć wykonywanych w sezonie wiosna – lato, i tutaj zarówno mój zachwyt i wyobraźnia sięgnęły zenitu na myśl spędzania czasu wolnego w tym przytulnym obiekcie na wiosnę czy właśnie w lecie.

Nie wspominałem powyżej nic o cenach, ponieważ po pierwsze nie mam do czego porównać w Rzeszowie, ponieważ osobiście nie znam obiektu o podobnym charakterze, pod drugie, oczywiście rozeznając temat i w tym względzie wyszło bardzo na +, a konkretnie, podobno ceny nie odbiegają od cenników innych, przypadkowych lokali mających w ofercie podobne usługi. Więc po co to zachwalać? Jest tak dużo innych argumentów na które warto zwrócić uwagę. Dostałem też informacje zwrotne, że w cenie standardowej usługi porcje posiłków są na tyle duże, że często nie do przejedzenia, bez utraty jakości!

Podsumowując, nadając kształt nowego wizerunku, kierowałem się niepowtarzalnym charakterem i bardzo ciepłym, rodzinnym miejscem, sprzyjającym organizacji każdego typu imprez w kameralnych warunkach.

Z tego powodu chciałem ocieplić wizerunek „Dworzyska” nadając mu pomieszanie dwóch kolorów z ciepłej palety barw, czyli pomieszaniu odcieni dominującego beżu z czekoladową domieszką wybranych elementów. Samo logo dominuje czekoladowym kolorem i co uważam ma znaczenie,  1:1 nawiązuje do wykutej nazwy obiektu, widniejącej na frontowej ścianie w jego centralnej części.

Ze swojej strony zachęcam do kontaktu wszystkie osoby, które chcą zorganizować wyjątkową i niezapomnianą imprezę w klimacie przepełnionym urokliwą zielenią, kameralnymi zakamarkami oraz smaczną kuchnią. Najlepiej samemu wyrobić sobie zdanie, tym bardziej, iż nawet najdłuższy tekst i najpiękniejsze zdjęcia nie oddadzą emocji związanych z obcowaniem z tak ciekawym zakątkiem Rzeszowa.

Dziękuję gospodarzom za możność poznania tego miejsca od środka.

Pozdrawiam, a w imieniu zespołu Restauracji „Dworzysko” zachęcam do kontaktu.

[… R]

 

 

 

Scroll to top